Tymczasem stan faktyczny jest inny, Rosja bez żadnych poważnych konsekwencji zajmuje terytorium innego państwa. Prezydent, były pracownik KGB opowiada na konferencji prasowej, która przypomina farsę, że to wszystko jest działaniem służb miejscowej samoobrony. Przedstawiciel Federacji Rosyjskiej przy ONZ stosuje retorykę z czasów "zimnej wojny", słuchając Witalija Czurkina spokojnie można sobie włączyć archiwalne przemówienia towarzyszy sowieckich i przekonać się o groteskowości, ale również niestety dobrym samopoczuciu przywódców rosyjskich. Świat patrzy, tak, jak to robił po Traktacie Wersalskim i wierzył na czele z premierem Wielkiej Brytanii, że po Sudetach, to już będzie koniec wyciągania ręki. Polityka appeasementu zaczyna się dokonywać się na naszych oczach, dyktatorzy nazywają ludzi walczących o suwerenność faszystami. W imię "wyzwolenia" miejscowej ludności dokonują się akty łamania prawa międzynarodowego. To jest historia, która lubi się powtarzać, bo mechanizmy się nie zmieniają.
Jedyną dobrą informacją jest to, że żadnej wojny nie będzie, bo w dzisiejszym układzie światowym opartym na silnych powiązaniach ekonomicznych nikomu się nie opłaca toczyć konfliktów zbrojnych. Taka jest cena kompromisu, strony stwierdzą, że należy się porozumieć, ale ustalą politykę faktów dokonanych. Taki scenariusz będzie miał miejsce w przypadku przynależności tego pięknego półwyspu do państwa ukraińskiego. Krym ma być ofiarą i dla Putina gwarancją pozycji imperialnej i kolejną dawką środka usypiającego dla społeczeństwa rosyjskiego. Należy również pamiętać, że lekarstwa się kończą i wkrótce będzie potrzeba następnych tabletek np. Mołdawii.
ZSRR nie upadł dlatego, bo USA i wolny świat zachodni były zdeterminowane w niszczeniu bloku wschodniego, klęskę spowodował brak funduszy na prowadzenie folwarku i twarda ekonomia. Dzisiaj londyńskiej City, niemieckim przedsiębiorcom i jeszcze wielu innym poważnym graczom nie zależy na wojowaniu z Rosją. Oczywiście, życzą sobie bardziej demokratycznego i przewidywalnego szefa rosyjskiego państwa, ale wychodzą z założenia, że to przyjdzie później. Sam Władimir Władimirowicz zgodnie z modelowym cyklem życia dyktatora, jest na jednym z końcowych etapów. Pytanie - jak długo będzie trwało ostatnie okrążenie? Potrzeba czasu, globalizacji i drugiego Majdanu na Kremlu. To melodia przyszłości, obawiam się dalekiej.
Dzisiaj Zachód mówi i będzie tyko mówił, tzw. grupa kontaktowa potwierdza, że pewien stan został już zaakceptowany. Nie możemy już wierzyć w masowe sankcje wymierzone w Putina, bo jak wspomniałem biznes do tego nie dopuści. Podczas wizyt zagranicznych nie ma już wizjonerów, mężów stanu, wybitnych dziennikarzy, ludzi zmieniających świat, tylko goście reprezentujący korporacje, którym celem jest zabezpieczenie i powiększenie zysków. Brzmi to lewacko, alterglobalistycznie, ale taka jest konstrukcja współczesnego świata.
Całe przedstawienie odbywa się na naszych oczach, a My możemy tylko wierzyć, że sprawiedliwość zwycięży. Naiwny punkt widzenia, nawet tzw. eksperci nie przewidzieli scenariusza krymskiego. Nie mogli, bo nawet oni nic nie wiedzą.
