O autorze
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego – specjalizacja – marketing polityczny oraz Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych – specjalizacja – komunikowanie i media. Dodatkowo ukończona Europejska Akademia Dyplomacji – kierunek – służba zagraniczna. Weteran korporacji. Mąż nałogowej wolontariuszki :) i ojciec trójki dzieci. Kocham futbol, zarówno ten w gronie przyjaciół, a także znany z Camp Nou czy Old Trafford. Uważam, że koniecznie należy podnosić poziom debaty publicznej w Polsce i przede wszystkim działać dla dobra Wszystkich. To jest możliwe…

Mam marzenie

Zapraszam do przeczytania wywiadu, jaki przeprowadziła z moją skromną osobą Pani Paula Dudela, studentka I roku Dziennikarstwa Uniwersystetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Skończył Pan politologię, to znaczy, ze polityka była świadomym wyborem?
Polityką, a w zasadzie szerzej historią Polski i świata, geografią polityczną interesowałem się od zawsze. Pasję do tych dziedzin zawdzięczam mojemu wujkowi, który godzinami potrafił mi opowiadać o bitwach morskich i systemie politycznym Stanów Zjednoczonych. Zawsze szukałem dyskusji i chciałem wiedzieć więcej. Polityka, a konkretnie moja działalność w Nowoczesnej to coś dojrzewało we mnie od lat, jednak w odróżnieniu od wielu polityków chciałem zdobyć doświadczenie w pracy przy różnych projektach i wykorzystać w pracy polityka. Zresztą nie nazwałbym siebie politykiem, jestem oczywiście we władzach partii, ale bardzie wolę określenie koordynator projektu. Wierzę w ten projekt i mój wybór jest świadomy.
Z zamiłowania sportowiec, z zawodu polityk. Jak połączyć dwie, tak odległe od siebie dziedziny życia, jakimi są sport i polityka?
To nie są odległe dziedziny, sport i polityka, to przede wszystkim walka i umiejętność wyciągania wniosków z porażek. Niestety wiele jest w nich kłamstwa i obłudy, stąd często wygrywają ludzie, którzy nie powinni i nie mają cech prawdziwych sportowców i wielkich polityków. Sport był dla mnie zawsze ważny, jak nie najważniejszy. Grałem całymi dniami w piłkę na podwórku, później był klub i rywalizacja, pierwsza porażka i akceptacja faktu, że nie będę piłkarzem.
Co do polityki, może to zabrzmi banalnie, ale miałem w sobie chęć naprawiania świata. Nie godziłem się na fakt, że Polska straciła 40 lat swojej historii przez podział stref wpływów i uważam, że ten dystans jest wciąż po ponad 25 latach trudno nadrobić. Zawsze było mi blisko do polityków umiarkowanych, wykazujących wrażliwość społeczną i wysokie kompetencje. Mój sprzeciw budziły wszelkie odcienie nacjonalizmu, klientyzmu wobec kościoła katolickiego i bezkrytyczne oceny własnej historii. Uważam się za Polaka i Europejczyka jednocześnie, nie mam kompleksów wobec Anglików czy Niemców, ale cenię ich za zbudowanie silnych państw demokratycznych opartych o sprawiedliwe i racjonalne rozwiązania ekonomiczne. Chcę uczestniczyć w projekcie, którego celem jest zbudowanie Polski jako miejsca, w którym można godnie żyć za zarobione pieniądze i rozmawiać w duchu tolerancji do innych kultur, poglądów, religii. To jest mecz, w tym momencie przegrywamy, ale walczymy do końca.
Partia Nowoczesna, Ryszard Petru. Jaka przyszłość widzi Pan dla tej partii?
Jesteśmy młodą partią ze wszystkimi zaletami i wadami. Dla wielu z nas obecna sytuacja jest zaskoczeniem. Bardziej myśleliśmy o walce merytorycznej w postaci projektów zmian w edukacji, służbie zdrowia, gospodarce, prawie podatkowym. Tymczasem chodzimy na demonstracje i ustami naszych posłanek i posłów musimy bronić podstawowych praw i wolności. Wiem, że dla części Polaków to abstrakcja i sądzą, że taka działalność nie ma większego wpływu na ich życie. Niestety istnieje zależność pomiędzy praworządnym państwem z instytucjami demokratycznymi, a dobrobytem społeczeństwa. Nowoczesna nie może stać się kolejną partią na polskim rynku politycznym, nie możemy być PO BIS. Myślę, że musimy pokazywać realne rozwiązania realnych problemów np. zmiany w systemie edukacji. Sama obecność w mediach i skupienie się na marketingu politycznym może nas zaprowadzić na margines sceny politycznej. Cała energia, która towarzyszy nam w lokalnych działaniach, może zostać zmarnowana. Sam pracuję z cudownymi ludźmi o różnych światopoglądach, ale łączą nas kompetencje i gotowość do kompromisu. Wierzę, że skruszymy beton i przeprowadzimy nowe otwarcie polskiej polityki. Musimy być mniej politykami, a bardziej specjalistami i wizjonerami.
“Pomimo, iż przez ostatnie 25 lat w Polsce wydarzyło się wiele dobrych rzeczy, to inaczej wyobrażam sobie nasz kraj”. Zatem, jakie jest Pana wyobrażanie?
Przede wszystkim należy pamiętać, że strategiczne cele Polski czyli wejście do NATO i UE zostały osiągnięte, niestety wiele problemów wewnętrznych nie zostało rozwiązanych. Nie stworzono warunków dla ludzi przedsiębiorczych, aktywnych, którzy są siłą napędową największych gospodarek. Innowacyjność funkcjonuje jako hasło, a politycy nie są zdolni do trudnych i drastycznych zmian np. w sferze górnictwa. Faktem jest, że dużo zyskali ludzie, którzy mieli kapitał w latach 90-tych, oni dzisiaj należą do najbogatszych Polaków. Mamy klasę średnią w postaci pracowników korporacji, właścicieli udanych małych biznesów, ale przede wszystkim mamy grupę ludzi określanych jako wykluczonych. W przypadku tej ostatniej nie zrobiono nic w sferze edukacji, bo ona determinuje przyszłe życie i wybory. Źle uczymy w szkołach, irracjonalnie i wypuszczany na rynek pracy armie bezrobotnych, których poczucie odrzucenia powoduje, że wierzą w populizm i chcą gotowych rozwiązań, czasami nawet wymagają, aby ktoś inny podjął za nich decyzję. Uważam, że homo sovieticus wciąż istnieje w polskim społeczeństwie i przez ostatnie ćwierć wieku nie zrobiono wiele, aby zmienić ten model myślenia. Wyobrażam sobie Polskę jako kraj, który jest mocno umocowany w Europie i konkuruje z innymi rynkami kapitałem ludzkim, ma jeden z najlepszych systemów edukacji na świecie, ma zreformowaną służbę zdrowia, a problemy społeczne związane z biedą rozwiązuje się poprzez likwidację przyczyn, a nie za kupowanie głosów wyborców nieodpowiedzialnymi programami.
Często jest Pan gościem rozgłośni radiowych, w jednej z audycji podkreślił Pan, ze “swoja działalność chce skupić na kwestiach związanych z tworzeniem skutecznych rozwiązań dla sportu (...) szczególnie piłki nożnej”, jak tego zatem dokonać?
W Polsce wciąż mamy problem z budowaniem długoterminowych rozwiązań systemowych. Sukces jednorazowy nie przekłada się na organiczną pracę na wszystkich poziomach. Najwięcej pozytywnych zmian obserwujemy w siatkówce i piłce ręcznej. Cierpliwi sponsorzy, wymiana kadr, silna liga krajowa i wreszcie sukcesy międzynarodowe. Mamy tutaj stabilność i nie schodzimy poniżej pewnego poziomu. Piłka nożna to sport najbardziej kochany przez ludzi na całym świecie, w Polsce coś próbuje się robić w PZPN, ale struktury wciąż tworzą ludzie z archaicznym podejściem. Kadra Adama Nawałki to mały element całego systemu. Ten wciąż niedopracowany mechanizm nie może wychować i przekazać profesjonalnej piłce większej ilości wyszkolonych zawodników. W mojej ocenie sportem powinni zajmować się zawodowi menadżerowie z wizją, klubami kierować dyrektorzy sportowi z wiedzą i kontaktami, a trenerzy to powinien być wynik przejęcia i zmodyfikowania innych know-how. Dzisiaj wciąż mamy z tym problem i w tej sferze również nie możemy dogonić Europy.
Wiem, że piszę Pan bloga i jest ekspertem w "Radiu7" oraz "Warszawa", jest to zajęcie wymuszone przez wykonywany zawód, czy rozwijanie kolejnej pasji, jaką jest zapewne dziennikarstwo?
Ekspert to poważne słowo, czasami pojadę do radia i czasami uda mi się powiedzieć coś mądrego. Trochę mnie martwi dzisiejszy model dziennikarstwa, artykuły, wywiady, w których nie ma niczego magicznego. Dzięki zmarłemu Grzegorzowi Bendzie, twórcy słynnej „Rockowej 13” zakochałem się w radiowym klimacie i chcę tam bywać, rozmawiać i przeżywać.
Odkąd Prawo i Sprawiedliwość przejęło władze w państwie, jesteśmy świadkami wielu zmian. Jak ocenia Pan nowy rząd?
Tutaj nie będę oryginalny i nie zaskoczę Pani. Szanuję wynik demokratycznych wyborów, ale nie spodziewałem takiego kanibalizmu prawnego i zawłaszczania państwa przez zwycięskie ugrupowanie. Nikt w ciągu tych 25 lat nie był bez winy, ale teraz mamy do czynienia z czymś pomiędzy Gomułką i Gierkiem. Mam na myśli wszelką centralizację myśli, kultury, gospodarki przy jednoczesnym nieodpowiedzialnym rozdawaniu publicznych pieniędzy. Zresztą program 500+ przekonał wielu Polaków do zagłosowania na PiS, ale za rok nikt już nie będzie tego traktował jako prezentu i zobaczy na swoim pasku, ile pieniędzy zabiera państwo. W Polsce aktualnie rządzą ludzie nieodpowiedzialni, bez hamulców i kierowani przez odrealnionych przywódców. Głosy autorytetów nie mają znaczenia. Nie znajduję pozytywów i boję się o przyszłość.
W 2015 roku w wyborach parlamentarnych był Pan kandydatem na posła, nie udało się, ale czy tak duża liczba głosów jak na polityka nie z pierwszych stron gazet motywuje do dalszego działania?
Zdobyłem jedynie 276 głosów, ale wiem, moja pozycja wyjściowa była trudna. Mam nadzieję, że w kolejnych wyborach przekonam do siebie i swojej wizji większą liczbę wyborców. Czasami, jak każdy człowiek ma chwilę zwątpienia, ale za moment widzę, to co ma miejsce w Polsce i znów ruszam do walki.
Żona, trójka dzieci. Czy dla rodziny znajduję Pan wystarczająco dużo czasu w natłoku pracy?
Nie mam czasu, pracuję zawodowo przy bardzo fajnym projekcie i tutaj wkładam dużo serca. Po pracy spotkania i działalność dla .Nowoczesnej, dziennikarstwo. Jednak, tak organizuję czas, aby na pierwszym miejscu była rodzina, wiem, że są dumni, że tata nie siedzi przed TV i nie narzeka na wszystko. Wiem ,że chcą mnie więcej, szczególnie małżonka, która wspiera mnie zawsze i na każdym kroku.
Ryszard Petru znany jest z licznych wpadek, na przykład Rubikon, na którym rzekomo Cezar jechał. Czy według Pana, ma to duży wpływ na wizerunek lidera Nowoczesnej?
Lider Nowoczesnej praktycznie przez cały ostatni rok pracuje na dużej intensywności, często błędna interpretacja wypowiedzi natychmiast jest wykorzystana przez oponentów. Pamiętajmy, że przy komunikacji np. w mediach społecznościowych z Ryszardem Petru pracują ludzie, którzy zaliczają wpadki. Oczywiście, to nie powinno mieć miejsca i mam nadzieję, że nie dostarczymy internetowi kolejnych tego typu niusów. W mojej opinii w dłuższej perspektywie, to nie ma większego wpływu na wizerunek. Bardziej chcemy być rozliczani z naszej pracy w parlamencie na szczeblu centralnym oraz w lokalnych strukturach.
Od dłuższego czasu dużo się słyszy o innowacyjnym projekcie 500+, czy to dobry pomysł pomocy, czy jednak próba zatuszowania błędów nowego rządu?
Nowoczesna przedstawiła własny program, bardziej kompleksowy od programu 500+. Ten jeden element pomija matki i ojców wychowujących samotnie dziecko. W naszej koncepcji pomoc muszą otrzymywać najbardziej potrzebujący i takie programy muszą zakładać narzędzia wspierające bogacenie się Polaków. Ponadto martwi mnie finansowanie tego projektu i niestety będzie tak, że państwo zabierze nam pieniądze z programu 500+ w podatkach. To musi być polityka prorodzinna, a nie socjalna. Paliwo tego programu przekładające się na poparcie dla rządu wkrótce się wyczerpie, problemy nie zostaną rozwiązane i Polacy nie będą już pamiętać, że coś dostali. Przede wszystkim zmiany systemowe, a nie kupowanie głosów.
Skoro jest Pan miłośnikiem sportu, a zwłaszcza piłki nożnej, już w przyszłym tygodniu rozpocznie się się EURO2016. Czy nasi piłkarze mają szanse, by wyjść z grupy? Jak ocenia Pan postęp tej dziedziny sportu na przestrzeni lat?
To temat rzeka. Mamy personalnie najsilniejszy skład od 2002 roku. Nasi piłkarze grają w mocnych klubach i często stanowią o sile tych drużyn. Trener Nawałka to człowiek, który zbudował autorytet wśród piłkarzy dzięki swojej wiedzy i nowoczesnemu podejściu do prowadzenia zespołu. To są elementy, które dają nam podstawy wierzyć w sukces. Jednak musimy pamiętać, że poziom z eliminacji nie wystarczy do wyjścia z grupy. Musimy zagrać o wiele lepiej, szczególnie w kreacji. Robert Lewandowski, Arek Milik, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik nie wygrają nam meczu. Reszta musi być lepsza, szczególnie liczę na Piotra Zielińskiego i jego wsparcie dla siły ofensywnej.
Co do progresu samej dyscypliny, to widać światło w tunelu, związek zmienia się, struktury wolniej. Klubu profesjonalizują się i stawiają na szkolenie. Jednak jeszcze jesteśmy daleko i zbudowanie silnych klubów europejskich to długi proces. Należy podejść do tematu systemowo i działać konsekwentnie. Mam nadzieję, że w polskiej piłce będzie więcej ludzi o profilu Adama Nawałki, a nie np. Franciszka Smudy.
Na sam koniec, jakby mógł Pan podsumować 1-2 słowami: Polska XXI wieku to...?
To moje marzenie i cel: Polska XXI wieku to miejsce, gdzie świat należy do każdego.
Trwa ładowanie komentarzy...