O autorze
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego – specjalizacja – marketing polityczny oraz Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych – specjalizacja – komunikowanie i media. Dodatkowo ukończona Europejska Akademia Dyplomacji – kierunek – służba zagraniczna. Weteran korporacji. Mąż nałogowej wolontariuszki :) i ojciec trójki dzieci. Kocham futbol, zarówno ten w gronie przyjaciół, a także znany z Camp Nou czy Old Trafford. Uważam, że koniecznie należy podnosić poziom debaty publicznej w Polsce i przede wszystkim działać dla dobra Wszystkich. To jest możliwe…

Prosty obywatel

paczaizm.pl
"Nie jest wskazane burzyć korzystny stan rzeczy: bezpiecznie daje się zmieniać to, co jest w najgorszym stanie". To chyba właściwa sentencja oddająca demontaż państwa prawa dokonywany przez obóz rządzący.

Popełniam ten tekst, bo czuję się podobnie, jak wielu Polaków oburzony ostatnimi praktykami stosowanymi przez zwycięskie ugrupowanie i jednocześnie zaznaczam, że zawsze starałem się być daleki od atmosfery histerii związanej z Jarosławem Kaczyńskim. Jednak wobec tego, co się dzieje, trudno stać obok i śpiewać "Jeszcze będzie przepięknie".
W tym wpisie występuję jako demokrata i prosty obywatel, który w ocenie Pani Szydło nie rozumie zamieszania wokoł Trybunału Konstytucyjnego i ulega propagandzie mediów mainstreamowych. Każdy wynik demokratycznych wyborów należy szanować i wygraną Prawa i Sprawiedliwości przyjąłem z bólem, ale bardziej w kontekście braku realizacji programów gospodarczych np. w sferze innowacji oraz w obszarach naprawy polskiego systemu edukacji, tutaj nie mam na myśli populistycznych postulatów typu likwidacja gimnazjów.
Nie sądziłem, że będę musiał brać udział w demonstracji w obronie prawa, które nie będę ukrywał w wielu aspektach budzi moje wątpliwości i chciałbym, aby było bliższe obywatelowi, a nie miało swoje żródło w PRL-u. Jednak są kwestie fundamentalne, a do takich należy Trybunał Konstytucyjny, dla mnie, prostego politologa niezwykle ważne dla równowagi władz czyli w prostym przekazie - należy pielegnować instytucje, które będą hamować polityków przed atakami na prawo i zasady panujące w demokratycznym kraju. To jest bardzo proste i dyskusja z tym faktem budzi niepokój.
Często zastanawiamy się, dlaczego gdzieś pewne rozwiązania systemowe dają więcej praw obywatelom, a w Polsce człowiek bije głową w mur i walczy z systemem. Tylko ten system w innych dojrzałych demokracjach budowano setki lat i na zasadzie konsultacji społecznych, głosów ekspertów i nowych uwarunkowań tworzono skuteczne rozwiązania. Nikt w państwach, które osiągnęły sukces w wielu wymiarach nie wpadł na pomysł, aby łamać kręgosłup kompromisu wypracowywanego przez pokolenia. Oczywiście bunt ma miejsce np. wynik Podemos, ale kierunek jest inny, dotyczy walki z kontrolą obywateli przez państwo, pełnej transparentności w relacjach politycy - korporacje i przede wszystkim rozwiązania problemów społecznych. W polskim przypadku mamy do czynienia z odwrotną tendencją dotyczącą zapędów pozaprawnych zmierzających do pozornego rozwiązywania problemów zwykłych ludzi prostymi hasłami o podłożu socjalnym bez racjonalnych planów.
Jako prosty obywatel, nie jestem ślepy i oczywiście mam świadomość buty Platformy Obywatelskiej, która zaczęła kombinować w materii prawnej, aby "obronić" nas Polaków przez PiS-em i faktycznie nie było zbyt wielu środowisk, które wtedy protestowały. To zasługuje na potępienie i myślę, że wynik wyborów był rodzajem kary. Należy pamiętać, że owe techniki naginania prawa w jasny sposób ocenił Trybunał Konstytucyjny.
Niestety porównując falandyzację prawa jaką zastosowała poprzednia ekipa z kanibalizmem prawnym, jaki uprawia Jarosław Kaczyński, to w drugim przypadku niszczymy dorobek wolnej Polski i zabijamy ducha wolności. Zaznaczam, że jestem za naprawą wielu rzeczy w wielu sferach życia Polaków, ale nigdy nie zgodzę na to, aby takie zmiany przeprowadzali dyletanci i ignoranci. Sposób w jaki pisane są proponowane dokumenty prawne nie przypominają spójnych zestawów przepisów i stanowią buble prawne i są jednocześnie elementem przemyślanego aksamitnego zamachu stanu. Nie trzeba być prawnikiem, aby ocenić tendencyjność twórców, a tryb uchwalania ustaw, postawa posłów wnioskodawców i "obiektywizm" marszałków pokazują jakie instrukcje zostały przekazane drużynie PiS-u. Wiem, że obecna ekipa pilnie poszukuje fachowców, bo ma świadomość, że parlamentarzyści nie mają bladego pojęcia o stanowieniu prawa czyli postawowej roli parlamentu. To zresztą odbije się na innych tematach, które jak sądzę, będą przedmiotem dyskusji w najbliższych miesiącach. Smutne jest to, że kadry obozu rządzącego stanowią ludzie pozbawieni kompetencji, ale wierni i gotowi zrobić wszystko dla "dobrej" zmiany.
Najbardziej w całej sytuacji niebezpieczna jest intencja twórców ataku na prawo. Nie mam problemu, gdy zwycięskie ugrupowanie wprowadza rewolucyjne i mądre zmiany w ramach prawa np. w systemie fiskalnym lub edukacji. Jednak cytując Jana Marię Rokitę jest to rodzaj rekonkwisty i "odbicia" sobie za lata przegranych wyborów. Tymczasowa zmiana twarzy na Pana Prezydenta Dudę i Panią Premier Szydło oraz skuteczna akcja w sieci wykorzystującą atmosferę wokół imigrantów pozwoliła zdobyć większość. Oczywiście duże znaczenie miał postulat 500 zł, który w mojej ocenie nie pomoże wielu rodzinom wyjść z trudnej sytuacji materialnej, ale to temat na inny wpis. Jednak nie może być tak, że ludzie, którzy nie stanowią nawet 1/3 społeczeństwa mogą łamać prawo dla wprowadzenia osobistej chorej wizji prezesa. Zresztą doskonale widać, jaki elektorat posiada świadomość prawną, a dla, których wyborców ważne są bliżej niesprecyzowane symbole wokół walki z komunistami i establishmentem oraz zamachem w Smoleńsku. Dramatem drugiej grupy będzie permanentny status wykluczenia przerywany poczuciem siły, z której nic nie wynika. Polaryzacja światopoglądowa jest naturalnym elementem krajobrazu politycznego w wielu demokracjach europejskich, podział na liberałów, socjalistów i rosnących w siłę ruchów prawicowych jest klasyczny i obecnie w Europie ma różne oblicza. W Polsce od lat tworzy się barykada pomiędzy społeczeństwem obywatelskim o poglądach liberalnych, lewicowych, centrowych, a coraz silniejszą grupą radykałów wierzących w symbole i skłonnych popierać populistów.
Innym problemem jest wspomniana reprezentacja społeczeństwa i legitymacja do takiej rozróby konstytucyjnej. Wciąż słyszymy argumenty - "To my wygraliśmy wybory, więc możemy". To jest trudne do zaakceptowania i widać, że celem samym w sobie miała być władza, a nie środkiem do załatwiania ważnych spraw. Bardziej martwią mnie ludzie, którzy nie widzą w obecnym kryzysie problemu. Przyczyny takiej postawy są różne, najczęściej jest to brak świadomości obywatelskiej, stosunek do demokracji i cedowanie odpowiedzialności na innych w imię świętego spokoju czyli mam 500 zł, pracę i na moim podwórku nie ma obcych. Występuje również określony interes polityczny i próba malowania rzeczywistości zgodnie z wizją Jarosława Kaczyńskiego np. ostatnie skandaliczne wypowiedzi Pawła Poncyljusza i Andrzeja Urbańskiego.
Wyrażam swój stanowczy prostest dla wizji Polski dyktatorskiej, zamkniętej oraz jedynej słusznej, bo PiS-owskiej i będę aktywnie, czasami emocjonalnie, bo emocje ciężko ukryć uczestniczył w protestach, bo wciąż wierzę i chcę mieszkać w Polsce otwartej, mądrej i praworządnej. Tutaj nie chodzi o poglądy polityczne, tylko o coś więcej...
Trwa ładowanie komentarzy...