W tym wpisie występuję jako demokrata i prosty obywatel, który w ocenie Pani Szydło nie rozumie zamieszania wokoł Trybunału Konstytucyjnego i ulega propagandzie mediów mainstreamowych. Każdy wynik demokratycznych wyborów należy szanować i wygraną Prawa i Sprawiedliwości przyjąłem z bólem, ale bardziej w kontekście braku realizacji programów gospodarczych np. w sferze innowacji oraz w obszarach naprawy polskiego systemu edukacji, tutaj nie mam na myśli populistycznych postulatów typu likwidacja gimnazjów.
Nie sądziłem, że będę musiał brać udział w demonstracji w obronie prawa, które nie będę ukrywał w wielu aspektach budzi moje wątpliwości i chciałbym, aby było bliższe obywatelowi, a nie miało swoje żródło w PRL-u. Jednak są kwestie fundamentalne, a do takich należy Trybunał Konstytucyjny, dla mnie, prostego politologa niezwykle ważne dla równowagi władz czyli w prostym przekazie - należy pielegnować instytucje, które będą hamować polityków przed atakami na prawo i zasady panujące w demokratycznym kraju. To jest bardzo proste i dyskusja z tym faktem budzi niepokój.
Często zastanawiamy się, dlaczego gdzieś pewne rozwiązania systemowe dają więcej praw obywatelom, a w Polsce człowiek bije głową w mur i walczy z systemem. Tylko ten system w innych dojrzałych demokracjach budowano setki lat i na zasadzie konsultacji społecznych, głosów ekspertów i nowych uwarunkowań tworzono skuteczne rozwiązania. Nikt w państwach, które osiągnęły sukces w wielu wymiarach nie wpadł na pomysł, aby łamać kręgosłup kompromisu wypracowywanego przez pokolenia. Oczywiście bunt ma miejsce np. wynik Podemos, ale kierunek jest inny, dotyczy walki z kontrolą obywateli przez państwo, pełnej transparentności w relacjach politycy - korporacje i przede wszystkim rozwiązania problemów społecznych. W polskim przypadku mamy do czynienia z odwrotną tendencją dotyczącą zapędów pozaprawnych zmierzających do pozornego rozwiązywania problemów zwykłych ludzi prostymi hasłami o podłożu socjalnym bez racjonalnych planów.
Jako prosty obywatel, nie jestem ślepy i oczywiście mam świadomość buty Platformy Obywatelskiej, która zaczęła kombinować w materii prawnej, aby "obronić" nas Polaków przez PiS-em i faktycznie nie było zbyt wielu środowisk, które wtedy protestowały. To zasługuje na potępienie i myślę, że wynik wyborów był rodzajem kary. Należy pamiętać, że owe techniki naginania prawa w jasny sposób ocenił Trybunał Konstytucyjny.
Niestety porównując falandyzację prawa jaką zastosowała poprzednia ekipa z kanibalizmem prawnym, jaki uprawia Jarosław Kaczyński, to w drugim przypadku niszczymy dorobek wolnej Polski i zabijamy ducha wolności. Zaznaczam, że jestem za naprawą wielu rzeczy w wielu sferach życia Polaków, ale nigdy nie zgodzę na to, aby takie zmiany przeprowadzali dyletanci i ignoranci. Sposób w jaki pisane są proponowane dokumenty prawne nie przypominają spójnych zestawów przepisów i stanowią buble prawne i są jednocześnie elementem przemyślanego aksamitnego zamachu stanu. Nie trzeba być prawnikiem, aby ocenić tendencyjność twórców, a tryb uchwalania ustaw, postawa posłów wnioskodawców i "obiektywizm" marszałków pokazują jakie instrukcje zostały przekazane drużynie PiS-u. Wiem, że obecna ekipa pilnie poszukuje fachowców, bo ma świadomość, że parlamentarzyści nie mają bladego pojęcia o stanowieniu prawa czyli postawowej roli parlamentu. To zresztą odbije się na innych tematach, które jak sądzę, będą przedmiotem dyskusji w najbliższych miesiącach. Smutne jest to, że kadry obozu rządzącego stanowią ludzie pozbawieni kompetencji, ale wierni i gotowi zrobić wszystko dla "dobrej" zmiany.
Najbardziej w całej sytuacji niebezpieczna jest intencja twórców ataku na prawo. Nie mam problemu, gdy zwycięskie ugrupowanie wprowadza rewolucyjne i mądre zmiany w ramach prawa np. w systemie fiskalnym lub edukacji. Jednak cytując Jana Marię Rokitę jest to rodzaj rekonkwisty i "odbicia" sobie za lata przegranych wyborów. Tymczasowa zmiana twarzy na Pana Prezydenta Dudę i Panią Premier Szydło oraz skuteczna akcja w sieci wykorzystującą atmosferę wokół imigrantów pozwoliła zdobyć większość. Oczywiście duże znaczenie miał postulat 500 zł, który w mojej ocenie nie pomoże wielu rodzinom wyjść z trudnej sytuacji materialnej, ale to temat na inny wpis. Jednak nie może być tak, że ludzie, którzy nie stanowią nawet 1/3 społeczeństwa mogą łamać prawo dla wprowadzenia osobistej chorej wizji prezesa. Zresztą doskonale widać, jaki elektorat posiada świadomość prawną, a dla, których wyborców ważne są bliżej niesprecyzowane symbole wokół walki z komunistami i establishmentem oraz zamachem w Smoleńsku. Dramatem drugiej grupy będzie permanentny status wykluczenia przerywany poczuciem siły, z której nic nie wynika. Polaryzacja światopoglądowa jest naturalnym elementem krajobrazu politycznego w wielu demokracjach europejskich, podział na liberałów, socjalistów i rosnących w siłę ruchów prawicowych jest klasyczny i obecnie w Europie ma różne oblicza. W Polsce od lat tworzy się barykada pomiędzy społeczeństwem obywatelskim o poglądach liberalnych, lewicowych, centrowych, a coraz silniejszą grupą radykałów wierzących w symbole i skłonnych popierać populistów.
Innym problemem jest wspomniana reprezentacja społeczeństwa i legitymacja do takiej rozróby konstytucyjnej. Wciąż słyszymy argumenty - "To my wygraliśmy wybory, więc możemy". To jest trudne do zaakceptowania i widać, że celem samym w sobie miała być władza, a nie środkiem do załatwiania ważnych spraw. Bardziej martwią mnie ludzie, którzy nie widzą w obecnym kryzysie problemu. Przyczyny takiej postawy są różne, najczęściej jest to brak świadomości obywatelskiej, stosunek do demokracji i cedowanie odpowiedzialności na innych w imię świętego spokoju czyli mam 500 zł, pracę i na moim podwórku nie ma obcych. Występuje również określony interes polityczny i próba malowania rzeczywistości zgodnie z wizją Jarosława Kaczyńskiego np. ostatnie skandaliczne wypowiedzi Pawła Poncyljusza i Andrzeja Urbańskiego.
Wyrażam swój stanowczy prostest dla wizji Polski dyktatorskiej, zamkniętej oraz jedynej słusznej, bo PiS-owskiej i będę aktywnie, czasami emocjonalnie, bo emocje ciężko ukryć uczestniczył w protestach, bo wciąż wierzę i chcę mieszkać w Polsce otwartej, mądrej i praworządnej. Tutaj nie chodzi o poglądy polityczne, tylko o coś więcej...
