Poniżej kilka faktów 2014 roku, które budzą niepokój:
Świat
1. Temat Syrii przestał być tematem, a pewien gość jest szczęśliwy
2. Na Ukrainie giną ludzie, bo chcą dołączyć do Europy - oczywiście, to uproszczenie, ale faktem jest potrzeba wolności.
3. Bawimy się w Soczi, senator Person przesyła nam zdjęcie, a w Kijowie giną ludzie - post zostaje wykasowany. Czy ktoś myśli?
4. Kanonizowanie Jana Pawła II, a w tle betonowy polski kościół katolicki, który wspólnie z centralą nie może sobie poradzić z biskupem Wesołowskim.
5. Na Ukrainie zestrzelono samolot, myślę, że z każdym dniem coraz mniej osób będzie o tym pamiętać. Facet, który pośrednio to zrobił, ma się dobrze.
6. Łukaszenka krytykuje Putina i jest partnerem do rozmów - "Żywie Biełaruś"
7. Europa wciąż traci na znaczeniu jako ważny podmiot stosunków międzynarodowych, Cameron chce wyrzucać obcych, Hollande okazuje się słabym politykiem, w Hiszpanii wciąż nie ma pracy. Wszyscy działają we własnym politycznym, krótkofalowym interesie. Tymczasem duch Schumana opuszcza Stary Kontynent.
Polska
1. Telewizja Trwam nadaje na multipleksie i czy z punktu widzenia wolności mediów można tego zabronić - NIE, ale dla zdrowego rozsądku - TAK. Pytanie, jakie są granice wolności słowa? Przekonywać do swojej racji z szacunkiem do innych - TAK, wypowiadać się z pogardą o tych, którzy nie są katolikami i mają inny sposób na życie - NIE. Doszliśmy do momentu, w którym ludzie wierzący i kochający stracili prawo głosu.
2. Afera podsłuchowa, może nie afera, ale pogląd kilku panów na państwo. Sytuacja dworu i ludu, ale również śmierć zawodu dziennikarza, który myli interes własnego kraju z misją dziennikarstwa. "LIFE" umarł w starym profilu i dziennikarz przestaje być strażnikiem prawdy, jest częścią manipulacji prowadzącej do pozyskiwania publiczności i osłabiania przeciwników politycznych.
3. Ewa Kopacz premierem, szacunek, bo premier RP, ale przede wszystkim wynik coraz słabszej kadry politycznej. Cała ekipa przypomina kompletnie zagubionych i pozbawionych autorytetu ludzi. System selekcji wyborczej nie działa, bo kompetentny człowiek nie startuje w wyborach.
4. Ktoś pojechał do Madrytu, inny jeździł po Polsce - takie przypadki pokazują, że w polskiej polityce nie ma zasad i minimum uczciwości. Wiedzieliśmy o tym, ale takie kombinowanie jest poniżej krytyki.
5. Pewien gość, którym jestem zmęczony organizuje marsz 13.12, na którym pojawia się grupa ludzi potrzebujących terapii. Nie można tego racjonalnie wytłumaczyć.
6. Ciąg dalszy starych problemów - radykalizmy rosną w siłę i zaczynamy bardzo nie lubić innych (zawsze nie lubiliśmy) i mamy coś do "Idy". Dobrze, że potrafimy wybrać w Słupsku.
Generalnie spadamy w przepaść, w której ciężko złapać się liny. Z jednej strony ogromny przepływ informacji czyni ludzi świadomymi np. garstka ludzi w Moskwie lub protesty w Brazylii przed mundialem, ale mam wrażenie, że taka komunikacja jest strategią zmierzającą w masowość myśli. Coraz częściej robimy wszystko według określonych standardów, to samo, bez kreacji. Nawet mecz piłkarski przestaje być wyjątkową celebracją, a wynikiem określonego planu, którym zajmują się nawet twitterowcy.
Myślę, że rok 2014 pokazał, że tracimy wartość jako ludzie, a zyskujemy jako elementy pewnej gry. Nie ma świata idealnego, jak nie ma ludzi szlachetnych. Uważam, że wszystko jest kwestią umowy i konkurencji pomiędzy mądrymi i tymi, którzy nie chcą być mądrzejsi. Dzisiaj równowaga została naruszona. Przepraszam drogich Czytelników za czarną, pewnie banalną ocenę, ale coś mnie poważnie martwi :(
Mimo wszystko, Szczęśliwego Nowego Roku!
